Ekhm.



Szpila się kłania, do usług.

W związku z drobną, acz niebiezpiecznie przeciągającą się stagnacją na naszej ocenialni pomyślałam sobie, że może dobrze by było kopnąć oceniających w tyłki i powiedzieć "do roboty" ?

Jestem na posterunku.

Iris, masz masę zgłoszeń, zrób coś z tym. Cokolwiek. Oceń, opierdol, oddaj komuś...
Red Wine, ty też masz troszkę zaległości...

Zróbmy cokolwiek, bo nam ocenialnia trupem zalatuje.
A perfumy mi się kończą.

Pozdrawiam i kuję szpilką w leniwe zadki.


SZPILA


2010-12-11 | 10:45:42 | skomentuj (2)
_______________________________________________________


Dezynsekcja



 

dla tych Państwa oceny brak:

dolcze- wszystko git, tylko miast linka do swojego bloga, podałaś ten do Ocenialni, nadgorliwość spowodowała szumy w przekazie

rollcake.ownlog.pl- blog- widmo, fascynują mnie zjawiska pozornie nieistniejące, ale trudno jest znaleźć podstawy do oceny

off-toppic.blog.pl- właściciela nie ma, treści zgłoszenia nie ma i bloga (niespodzianka!) także nie zastałam.


  IRIS



2010-09-04 | 18:14:30 | skomentuj (3)
_______________________________________________________


58- word.blog4u.pl- czyli jak nauczyłam sie liczyć



Aj waj, aj waj!

Nic nam to, nic!

Ostałam się sama na placu boju gniewnym, mrocznym, niczem Roland, czy inne żałosne acz dzielne stworzenie. Zerknę więc po raz ostatni w stronę mej Ocenialni słodkiej i zamacham Durandalem w imię dawnej świetności.

A ziemia, po której stąpam, ugór jałowy właściwie, wyschnięty, obumarły, bo przebrzmiały już łez Waszych echa, domaga się, łaknie, krwi ofiar kolejnych, co spłynie obficie i obudzi płodność wygasłą. Będę więc, Mości Panowie, bohaterem dnia tego i jeszcze raz do walki dzielnie stanę, męstwem swym zarażając i każąc winne psy nikczemne.

Ni mniej, ni więcej jestem aktualnie istotą jedyną w swej żałosności, która nie ma nic lepszego do roboty, nie zostałam bowiem zaproszona na wakacje pod palmą z dzikim seksem i drinkiem z palemką w pakiecie. Ale tylko chwila, złudny moment, bowiem za dni kilka wyjeżdżam uprawiać lans na Bałkanach i nie sądzę byśmy się mieli rychło spotkać. A jako że Szpila zezwoliła mi nieco porządzić się swymi zgłoszeniami, to zrobię małe trzepanko i pomacham rączką uprzejmie. Cieszcie się więc Wy, którzy dostąpiliście wątpliwego zaszczytu bycia mymi ostatnimi ofiarami. 

word.blog4u.pl ?

Nie dostaniesz bani, tako rzeczę ja, Iris, za wybór oceny ogólnej.

Cóż by tu tytułem wstępu rzec? Nie mogę się wyzbyć pewnych schematów oceniania. Choćby i ktoś był łaskaw przywalić mi z wykopem na odległość paru milionów lat świetlnych , to nie sądzę by mi nawyki w drodze wywietrzały. 

W każdym razie nadmieniając, nie nadmieniwszy, tytuł masz tak wybitnie oryginalny, niepowtarzalny, można stwierdzić- nietuzinkowy, że aż kapelusze z głów, majtki w dół, a kiszki w skręt. Doprawdy, zdaję sobie sprawę z tego, że login to nie kwestia wagi państwowej, że nie zaprowadzi pokoju na świecie, nie uratuje głodujących i spadających (samolotów), ale, o dobry hydrauliku i Ty wielki Jacku Dehnelu,  chyba można zadać  sobie odrobinkę, krztynkę, krztyneczkę,  więcej wysiłku ponad przetłumaczenie jednego słówka w english translator marki techland. I do tego nazwa serwisu jest tak nowoczesna i młodzieżowa, że aż mi się dom trzęsie w posadach. Nie sądzę jednak, żeby to była Twoja wina .

Czas się przewietrzyć i omieść spojrzeniem zewnętrzność tego tworu. Kolorystyka ekstremalna nie jest, raczej spokojna i nudna, ale gust mam  kiepski, więc mi pasuje. Tylko czcionka mogłaby być nieco ciemniejsza z przyczyn czysto optycznych, jestem lekko przyślepawa i preferuję literki, które nie zlewają się z tłem. 

Góra szablonu jest mym oczom niezbyt miła, niestety. Jakieś śmieszne zdjątka uroczej pary, oprawione w rameczki, infantylny napis, coś tam romantycznego, dodatkowo naćupciane, nafajdane, ani to ładne, ani słodkie, jak na blogu zakochanej nastolatki. Nie ma się zasadniczo nad czym rozwodzić, szablon poprawnie wykonany, specjalnie nie razi, nie odpycha, nie zachwyca także, a mógłby, mógł, bo takowe również istnieją. I podkreślone linki mają jakiś nieokreślony bliżej wkurzający look. 

Szkoda jednak czasu na bzdury i bzdurki. Zarządźmy harce, zróbmy ferment. Otóż i sedno- notki. 

Archiwum o objętości nienachalnej- a jednak zobowiązującej, zerknę więc na początek sam i śmignę w poślizgu przez te kilka miesięcy pisaniny Twojej, by określić, czy urodziło się coś, czy może przepadło bezpowrotnie.

Cóż, nie lubię zaczynać w ten sposób, ale w wypadku Twojego bloga już od pierwszej przeczytanej notki rzuca mi się na wszystkie zmysły styl pisania, który najprawdopodobniej stylem nie jest, a raczej wynikiem niedbalstwa, niedokładności i lekkiego olewatorstwa. Wciąż powtarzasz, powtarzasz i powtarzasz te same słowa. W jednym zdaniu, w dwóch, trzech po sobie następujących. Powtórzenia, powtórzenia, powtórzenia Ci wytykam, powtarzając. Bardzo to irytuje i rozprasza. Do tego interpunkcja kiepska, wiem, że i moja własna pozostawia sporo do życzenia, ale u Ciebie momentami aż razi jej brak. Choć staram się skupić na Twoich wywodach, nie dyskredytując ich na wstępie za banalność w nadziei odkrycia czegoś głębszego, atakujesz mnie zewsząd brakiem językowej staranności, konfunduje mnie to i buduje złe nastawienie do tego, co jeszcze przede mną.   

Po przeczytaniu pierwszych notek jestem, delikatnie ujmując, zniechęcona. Prowadzisz jakieś dziwaczne dywagacyjne ciągi, pełne, powiedzmy sobie uczciwie, oklepanych tekstów, banałów, komunałów, truizmów, słownik synonimów zna pewnie i inne odpowiednie określenia na ten stan rzeczy. Nie przepadam za zabawą w filozofa i proroka, szczególnie jeśli się nie ma żadnej odkrywczej konkluzji czy wniosku. Oczywiście, cieszę  się, że myślisz, tudzież dedukujesz, wszyscy się cieszymy skoro nastały czasy rządów skrajnej głupoty, ale ze swej strony mogę stwierdzić, że Twoje przemyślenia są momentami trochę żenujące. Czasem nawet logicznie niespójne i sprzeczne- byłoby to ciekawe gdybyś prezentowała jakiś określony dojrzewający kierunek filozoficzny, ale w tym wypadku, śmiem twierdzić, że to po prostu nieudaczne próby literackie i brak jakiejś myślowej głębi dają podobny efekt. Kolejne notki są niestety jeszcze gorsze, już nawet nie silisz się na jakiś przekaz, tylko walisz po mordzie mojej obcesowo tym, co Ci się przydarzyło, starszy kumpel, którego koleżanki uważają za świetnego partnera dla Ciebie, fotografowanie, gitara, kino i modern jazz. Gdybym miała dzisiaj mniej wyrozumiałe nastawienie....Niestety, im dalej w las, tym głębsze bagno. Szczególnie widzę, że zeszłoroczne wakacje przyprawiły Cię o martwicę mózgu, na szczęście krótkotrwałą. Notki z tamtego okresu są nijakie, pretensjonalne, dziecinne i pospolite, usiane błędami większego i mniejszego kalibru i nie posiadają żadnej wartości. Na szczęście później lekko się ożywiłaś, może nawet zmartwychwstałaś, zaczęłaś formułować swoje myśli w sympatyczne wypowiedzi, zabarwione odrobiną niedojrzałego uroku. Nie ma to walorów literackich i zupełnie nie wiem, czy takie sobie wykreowałaś marzenie, jednakże budzisz naprawdę sporą dozę sympatii i zainteresowania Twoimi losami. Choć nastoletnie perypetie miłosne i około-życiowe nie są tematem, który by mnie szalenie fascynował, to znajduję w notkach takie małe, maleńkie "coś"- szczególnie zjawiska, które określasz "przebłyskami świadomości", choć nieco wydumane, odrobinę patetyczne i czasem jakby sztuczne, to jednak miłe i poniekąd atrakcyjne.

W końcu, w pocie i znoju, docieram do roku pańskiego 2010. 

Wyraźna tendencja wzrostowa. Tak powinno być, zaczynam nawet powoli wybaczać Ci kiepskie początki. Nareszcie obrałaś właściwy kurs, zajęłaś się przeżywaniem w jego całkiem osobistym aspekcie i próbujesz po swojemu, intymnie nazwać, spisać, ubrać w słowa. Angażujesz czytelnika, pozwalasz mu podglądać swoje emocje, zgrabnie wyrażone, nienachalnie przedstawione (A, zgadzam się totalnie co do "wieży melancholii"- to jest utwór emocjonalnie mistrzowski i tak prawdziwy, że orze wnętrzności). Niektóre notki bywają nawet zachwycające dla mego obmiękłego ostatnio starczego serca, inne niestety z kolei takie zupełnie błahe, wręcz irytujące nijakością, ale trzeba mi ludzką być, choć momentami wkurzasz mnie niepomiernie upierdliwością niektórych haseł i szalejącą, wewnętrznie sprzeczną naturą swych nastrojów.  Jednakże czerwiec tego roku sprawił, że Twoje blogowe archiwum jakby lekko zakwitło w mych oczach. Przeczuwam, a nawet już mam świadomość i pewność tego, że będziesz się rozwijać, dwoić, troić, mnożyć zalążek talentu, żeby pewnego dnia zrobić wielkie poruszenie. A wiem, że chcesz, bo sama piszesz teksty i potrafisz docenić wartość innych. Na tym zakończę, bez podsumowań. Wystawiam

         4 - (dobry - )

IRIS

 

 



2010-09-04 | 15:44:26 | skomentuj (2)
_______________________________________________________


nieocena: zjawa.blog.onet.pl



Może to dziwne, nienormalne, ogólnie trudne do percepcji, pojęcia, przyswojenia i w efekcie tegoż- zaakceptowania, może tego się po prostu nie da ogarnąć prostym, a nawet bardziej złożonym, umysłem, może jest to wiedza tylko dla wtajemniczonych, jednostek więcej niż materialnych, nad-ludzi, Alienów, Mechagodżillli, Supermana, Batmana, doktora Hałsa, Lejdi Gagi i admina Demotywatorów, ale ( o Dobry Stwórco, racz mi wybaczyć, że wtłaczam do tych niegodnych poznania mózgownic wiedzę tajemną)  NIE OCENIAMY OPOWIADAŃ !

i wcale o tym nie wspomniano w poprzedniej notce i w stu szesnastu innych. i w regulaminie też o tym ani słowa, sza! 


IRIS



2010-08-31 | 00:44:08 | skomentuj (3)
_______________________________________________________


nieocena nienumer któryśtam: http://lily-lilyanne-evans.blog.onet.pl/



Ludzie kochani! Noż na prącie w galarecie i inne genitalia w bitej śmietanie! Takiego pierdołowatego steku bzdurnych nastoletnich nieporadności to już mi dawno nikt pod nóż nie był wetknął. Połowa bloga to jakieś kiełbasiane ciągi ostrych kłótni pomiędzy właścicielką, a znajomymi ze szkoły, szczawikami, którzy się dopchali do komputera z łączem i wyśmiewają jej pierwsze literackie próby. Reszta to  opowiadanie bliżej nieokreślone, związane oczywiście z Harrym Potterem (aż dziw, że nie ze Zmierzchem) choć autorka twierdzi, że powstaje "na faktach jej życia"- podejrzewam poważne rozszczepienie  osobowości lub inne zaburzenia psychiczne z gatunku psychoz. Czytać tego nie mam zamiaru, bo moje niezwykle subtelne poczucie estetyki i tak zostało boleśnie pokąsane. Szczegółowo (wedle życzenia) mogę rzec, że oceny nie dostaniesz, bo nie przeczytałaś regulaminu, lub też nie zrozumiałaś jego treści- a to bardzo źle, bo został skonstruowany dość jasno, w każdym razie, gdybyś była łaskawa go jakoś przyswoić wiedziałabyś, że NIE oceniamy opowiadań. 

Bo blog to pamiętnik. A od oceniania opowiadań to jest kto inny. Na ich publikowanie znajdzie się też wiele właściwszych miejsc.   Internet to przekleństwo. Byle kisiel może zamieszczać swoje bzdurki i udawać wybitnego literata.  

 

IRIS



2010-07-02 | 20:55:17 | skomentuj (0)
_______________________________________________________


bo najlepsza robota na Ocenialni to odrzucanie zgłoszeń: http://moja-planeta.bloog.pl/



  To były piękne czasy, kiedy człek mógł się trochę poekscytować własnym geniuszem literackim, publikując cokolwiek w internecie... 

      moja-planeta.bloog.pl - To się do oceny nie nadaje z przyczyn zupełnie prostych: znajdują się na nim dwa "cosie", które można by od biedy nazwać notkami, przy czym ich tematyka jak i funkcja tegoż bloga przerasta wszelkie formy pojęcia, jakieś stwarzanie własnych postaci, planet, takie galaktyczne The Sims, czy jaki diabeł?    

W zamyśle Ocenialni jest ocenianie bloga w jego najprymitywniejszym rozumieniu tj. pamiętnika, lub, jeśli ktoś zdecyduje się podjąć, czegokolwiek innego, ale choćbym chciała, to nie ma tu właściwie nic, o czym można się wypowiedzieć, więc z czystym sumieniem żegnam  i zapraszam ponownie z czymś obszerniejszym.

 

IRIS   

 

 



2010-06-21 | 16:21:57 | skomentuj (3)
_______________________________________________________


# 57 - http://b5rulion.blog.pl/



Heloł heloł dobrywiecier.

Dobry czy niedobry, wszystko jedno.

Po pierwsze chciałabym złożyć drobne przeprosiny Brulionetce, bo niefortunnie umknęła mi w kolejce w zgłoszeniach. Gomen.
Żeby nie przedłużać to jedziemy z oceną.

Najpierw widzę ciemność. Potem słyszę kojące pianino. Jakoś mi to ze sobą nie współgra estetycznie, gryzie się ze sobą. Pianino jakoś zniosę, ale NIENAWIDZĘ kiedy autor nie daje mi możliwości wyłączenia podkładu muzycznego, który leci w tle. Ja mam zwyczaj słuchania muzyki na kompie na okrągło i na pewno nie nacisnę "pauza" na winampie tylko dlatego, bo ktoś chce mnie zachęcić do muzyki klasycznej w środku upalnej nocy. Muzyka (jakakolwiek, bo To przecież Twój blog i Twoja muzyka) jest ok, ale obligatoryjność jej słuchania, czy się to czytelnikom podoba czy nie, jest okropnym posunięciem, bardzo zniechęcającym. Nierzadko się z czymś takim spotkałam skacząc jak pchła z bloga na bloga, i uwierz mi, że zazwyczaj klikam na malutki krzyżyk w prawym górnym rogu... Tak więc zdecydowanie odradzam!

O szablonie nie chce mi się gadać. Jest ciemny, czcionka nieczytelna, mała, zlewa mi się z tłem i ogólnie oczy mnie bolą.

Ty jako osoba jesteś dla mnie nie lada zagadką, bo... Muszę się ostro naszukać "Ciebie" w zakładce "O mnie". Kurwa ja pierdolę. Klikam i...



No właśnie. Jak widać na załączonym obrazku, Twój profil wypada bardzo marnie. Jednak należę do tych nieco bardziej dociekliwych i szukam. Wciskam na "To". Dupa. Otwiera mi się DOKŁADNIE to samo co powyżej. Wciskam czarny prostokącik (bo się kurwa okazało, że sobie przyciski zrobiłaś). Dupa. Otwiera się TO SAMO. Wciskam szary prostokącik. DUPA ZBITA - odsyła mnie do twojego bloga. I wreszcie, voila, trzeci fioletowy prostokącik okazuje się być tym właściwym.

Pobłądziwszy odrobinę (masz fart, bo mam żyłkę detektywistyczną i lubię szukać...) zaczęłam z tym większym zapałem oglądać cudo, które po tylu trudach i ślepych uliczkach udało mi się znaleźć. Twój profil naprawdę jest beznadziejny. I nie mówię tego tylko dlatego, bo jestem wściekła o utrudnianie mi pracy, ale dlatego, bo jest tak w istocie. Mam wrażenie, że nie przemyślałaś do końca tych punktów, które zamieściłaś na liście, nazwijmy to roboczo, "Ulubione" - są chaotyczne, mam wrażenie, że niekompletne.

Motto "kto nie idzie naprzód ten się cofa" chyba Cię nie dotyczy, bo Twój blog wskazuje na chaotyczną osobę, która sama nie bardzo wie czego chce i nawet nie umie się konkretnie, wprost zaprezentować. Zastosuj się do swojego motta życiowego i zrób coś ze swoim blogiem, żeby był bardziej "dla ludzi". I radzę Ci, postaraj się, czeka Cię masa roboty....

"Codziennie niemal mam również „rozrywkę” z kościołem. Msze przy otwartych na oścież drzwiach. Jakieś procesje. Religijny jazgot. Głośno tak, jakbym była w centrum zdarzeń. Na boga, jestem a ja jestem ateistką! Oni obrażają tym moje uczucia religijne!"


Kochanie powiedz mi, jakim cudem możesz mieć uczucia religijne skoro jesteś ateistką? To nielogiczne. Uwierz mi, wiem co mówię, bo sama jestem ateistką. I dzięki temu domyślam się, że to był OGROMNY (aż trochę nazbyt ogromny) skrót myślowy. Moje problemy z osobami wierzącymi (tymi wierzącymi "bardziej") zaczęły się już wiele lat temu i do tej pory nie rozumiem jakim prawem np. oceniają ludzi pod kątem "wierzący/niewierzący" i w pewien sposób uważają ateistów za uboższych emocjonalnie/metafizycznie/duchowo czy w jakikolwiek inny sposób zbliżony do tych, które wymieniłam. Tak więc z jednej strony Cię rozumiem, a z drugiej proszę o klarowniesze formułowanie wypowiedzi, bo Twoja powyższa wypowiedź przez swoją lakoniczność brzmi arogancko i prosi się o kłótnię.

Z grubsza ogarniając styl Twoich notek to widzę, że masz tendencję do nadmiernego stylu telegraficznego - urywasz zdania w niespodziewanych momentach. To celowy zabieg stylistyczny, ja wiem i sama go nieraz stosuje, ale... Ogranicz do do ilości rozsądnych, bo notki napisane niemal całkowicie w takim stylu ciężko się czyta. Pierwsza notka z Twojego bloga:

"Skrzypce były realne. Znajdowały się. Były. Były wykorzystywane. Codziennie patrząc na skrzypce. Zapominam. Zapominam, że są tak pięknie muzykotwórcze. W moim domu. Smutne, całkowicie zepsute, skrzypce. Tanie. Kupione niegdyś na bazarze. Przez dziadka. Służą zapominaniu. Bo w moim domu, nigdy nie będzie, takiej muzyki. Gdy słuchałam tego koncertu. Wyobraziłam sobie. Wieczór. Jest przytulnie i miło. Siedzę na przyjemnej, miękkiej kanapie. Przesuwam opuszki palców, po jej obiciu. Ma miłą fakturę. Uśmiecham się do mężczyzny, stojącego naprzeciwko mnie. Wkładam w ten uśmiech, wszystkie emocje. Mam nadzieję, iż on je odczyta. Zadaję pytanie. Cicho i miękko. "

Ta notka jest przepiękna - mnie się podobała. Ale uwierz mi, że brzmiałaby o wiele lepiej gdyby była stylistycznie bardziej... Jednostajna, gładka, delikatna, zwiewna...? Nie wiem czy dobrze mnie rozumiesz, ale po prostu spróbuj ją napisać w taki muzyczny, MELODYJNY sposób.  Bo na litość boską, dziewczyno, świetnie piszesz, masz spory potencjał, a zabijasz to przez jakieś niepotrzebne zabiegi!

Czy to warsztaty dziennikarskie Cię tego nauczyły...? A może sama uznałaś, że dzięki temu Twoje teksty będą bardziej atrakcyjne? Tego jest stanowczo za dużo!

Przeglądam Twoje krótkie archiwum i nie mogę dłużej. Każda zbędna kropka w Twoich nieraz bardzo krótkich postach jest niczym wbijanie mi gwoździ w sutki. Niektóre posty można by zmieścić w 3 zdaniach podrzędnie złożonych. A przypominam, że zdanie, według reguł gramatyki języka polskiego, zawiera orzeczenie - co oznacza, że zdecydowana większość Twoich "zdań" jest niepoprawna gramatycznie. Zabieg którego używasz jest celowy i ma za zadanie zwrócić uwagę czytelnika na jakiś konkretny fragment opisywanej rzeczywistości, ale jeśli tych fragmentów jest za dużo to nie dość, że one nie zlewają się w całość, to jeszcze każdy z tych pojedyńczych elementów traci na swojej wartości. Nie można rodzielać morza na krople, bo wtedy to już nie jest morze, prawda?

SZPILA


2010-06-11 | 23:48:29 | skomentuj (4)
_______________________________________________________




MENU

strona główna
zgłoszenia
regulamin
komisja



POLECANE

Konkurencja
Oceny Porady Blogowe


Najlepsze blogi

merida
szpilki bonda
valyness
llinkis
velka
lowe
tiili



Chcesz oceniać z nami?
Wyślij e-mail na adres ocenialnia.blog@op.pl o temacie zgłoszenie i zawrzyj w nim:
- swoje imię
- datę urodzenia
- adres swojego bloga
- przykładową ocenę bloga
- swój nick jakim będziesz posługiwał się w ocenialni


ARCHIWUM

2010
grudzień
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
kwiecień
marzec
2009
listopad
październik
wrzesień
lipiec
czerwiec
styczeń
2008
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
kwiecień
marzec
luty